Hotel - Hotel - złodziejstwo

Z naszych wakacji w Międzyzdrojach do końca życia będziemy pamiętać chyba hotel Muszelka. Lepiej by było, byśmy nigdy tam się nie znaleźli, ale ja nie posłuchałem ostrzeżeń mojej Grażynki. Jej intuicja nie zawodzi nigdy, a ja po prostu pewnych rzeczy nie przeczuwam i jestem zbyt łatwowierny. Tak to jest, gdy wyrobiony w sobie kodeks postępowania może zniekształcić postrzeganie drugich, ponieważ podejrzewa się, że i oni potraktują nas uczciwie. Hotele takie, jak Muszelka powinno się obsmarować dokładnie w jakiejś gazecie ogólnopolskiej ku przestrodze innych turystów. Przy meldowaniu nie wyczułem, że właściciel to kanalia i nas po prostu oszuka. Hotel ładny, czysty i jedzenie dobre, więc już drugiego dnia pobytu zapłaciłem za cały nasz urlop. Od tego czasu pokój nasz nie był sprzątany i pomimo wielokrotnych monitów nie dawano nam czystych ręczników. Jedzenie, jakby specjalnie, zawsze zimne i często przypalone. Na dodatek skradziono nam samochód. Potem okazało się, że właściciel Muszelki miał układ ze złodziejami, działającymi również i w innych hotelach, i dawał im najzwyczajniej namiar.
Zobacz:



Witomy :) Kraków latem